Pierwsze koty za płoty – czyli wywiad z fanatykiem motocykli zabytkowych
Naszym rozmówcą jest Wacław oraz jego IŻ 56 z 1962 roku.

Dlaczego IŻ?
Zupełnie przypadkiem. Kompletnie nie znałem tej marki. Przyszła pandemia, pojawiło się więcej czasu spędzanego w domu i chciałem pobawić się w renowację jakiegoś motocykla. Wiedziałem tylko, że ma być stary i duży.
Nie szukałem długo – ustawiłem filtr na rocznik i trafiłem na ogłoszenie. Motocykl mi się spodobał, cena była w porządku, więc kupiłem go bez większego namysłu (co później okazało się sporym błędem).
Motocykl przyjechał do mnie z drugiego końca Polski.


Kupiłeś, kask na głowę i pierwsze kilometry?
Chciałbym! (śmiech)
Motocykl kupiłem w mocno podniszczonym stanie. Od razu zabrałem się za rozbiórkę, żeby ocenić skalę zniszczeń i zakres prac. Gdy już go rozebrałem, przypomniałem sobie, że potrzebuję zdjęć motocykla w całości do rejestracji na zabytek.
Musiałem więc poskładać go „na szybko”, zrobić zdjęcia i ponownie rozłożyć, żeby z papierami nie czekać do końca renowacji (błąd numer dwa).
Później dołączyłem do forum i zacząłem zbierać informacje. I wtedy wyszło, dlaczego zakup bez namysłu był błędem. Okazało się, że to składak z dwóch różnych modeli – przednie zawieszenie pochodziło prawdopodobnie z Planety 4, reszta to IŻ 56 z 1962 roku, a w papierach widniał IŻ Planeta 1 z 1963. Ogólnie – straszny misz-masz.
Gdy podjąłem decyzję, że chcę zrobić go w 100% oryginalnie, okazało się, że oprócz regeneracji zużytych elementów muszę wymienić sporo części na właściwe dla rocznika, mimo że wiele z nich było sprawnych.
Na forum poznałem wielu pasjonatów tej marki, którzy niesamowicie mi pomogli. Bez nich projekt pewnie ukończyłbym kilka lat później.

Masz motocykl na żółtych blachach. Dużo było papierologii?
Zdjęcia, które zrobiłem na początku, na nic się zdały. Konserwator zabytków odrzucił wniosek o wpis do rejestru, ponieważ motocykl w tamtym stanie miał przejść zbyt duże zmiany po renowacji.
Finalnie i tak musiałem czekać do jej zakończenia, zrobić nowy komplet zdjęć i złożyć dokumenty od początku.
Ile czasu trwała odbudowa?
Doprowadzenie IŻ-a do pedantycznego, w pełni oryginalnego stanu – co do śrubki – pochłonęło mnóstwo czasu i jeszcze więcej pieniędzy, niż zakładałem na początku.
Z drugiej strony bardzo dużo się nauczyłem, poznałem fantastycznych ludzi i zdobyłem cenne kontakty. Gorzki smak przerośniętych kosztów osładza efekt końcowy – motocykl bardzo mi się podoba i przyciąga uwagę innych.
Za co go nie lubisz?
Za sporą wagę i nieporęczność. Niski środek ciężkości i duża masa sprawiają, że samodzielne postawienie go na centralnej stopce bywa naprawdę trudne.
A za co go lubisz?
Za to, jak pięknie się prezentuje oraz za dźwięk gaszenia silnika dekompresatorem.
Co zmieniłbyś, gdybyś robił to drugi raz?
- Pomalowałbym go proszkowo – lakier akrylowy może i wygląda nieco lepiej, ale jest mniej trwały. Przy takim motocyklu ciągle się coś reguluje i bardzo łatwo uszkodzić lakier kluczem czy śrubokrętem.
- Kupiłbym droższy egzemplarz w lepszym stanie i zrobił solidniejszy research przed zakupem. Im lepsza baza na starcie, tym mniej pracy i kosztów później.


Dzięki i do zobaczenia na drodze 😊
LWG
Masz zabytkowy motocykl i chcesz się nim pochwalić? Wypełnij formularz kontaktowy i pokaż nam swoją maszynę – chętnie zaprezentujemy ją na blogu i oddamy głos kolejnym pasjonatom klasyków.

